piątek, 1 lutego 2013

"Miłość" - czy aby na pewno?

to jest film, który ma szanse na Oskara. dostał Złotą Palmę itd.
to jest film, na który długo czekałam, a jak się zorientowałam, że w kinach go już nie ma, obejrzałam wreszcie na kinomaniaku.
to jest film, który wkładam do szufladki osobistej, gdzie się znajdują dzieła, które najpierw mnie odrzucają od siebie i nie podobają mi się w ogóle i wnerwiają mnie w dodatku, a następnie nie dają o sobie zapomnieć. 
więc już wiem, że to jest film, który we mnie jest. osiadł bez zgody nawet i zostanie na długo.
ale ja na prawdę nie sądzę, nie czuję, że to jest film o miłości. ten tytuł mi w ogóle nie pasuje. albo inaczej, jeśli to jest miłość, to ja dziękuję. za taką miłość. wszystkim odpowiedzialnym i nieodpowiedzialnym. wszystkim podpisującym się pod to coś, co nazywają miłością. 
dla mnie to jest film o wielu różnych ważnych rzeczach - o bezradności w obliczu choroby, starości, o braku relacji ważnych i prawdziwych, o jakiejś hipokryzji ukrytej za warstwą uprzejmości, o samotności, o cierpieniu, o społeczeństwie, które nie potrafi się konfrontować z ważnymi kwestiami, to jest film o ludziach próbujących sobie najlepiej jak można radzić w jednej z najgorszych z możliwych sytuacji, ale ciskających się bez ładu i składu, bo ani nieprzygotowanych ani nie świadomych siebie i życia ani nie wiedzących co zrobić i jak sobie poradzić w trudnej sytuacji, mimo że pozornie radzących sobie heroicznie. i świetnie...
to jest dla mnie film o wielu ważnych rzeczach, o wszystkim powyższym i wielu innych kwestiach jeszcze, tylko błagam, nie.!!!: nie o miłości.!
może dlatego, że
ja nie chciałabym tak kiepskiego scenariusza odchodzenia zaliczyć z nikim. w dodatku w miłości, z miłości, czy przez miłość

i proszę bardzo o rzucanie we mnie kamieniami albo perswazyjne komentarze, jeśli ktoś tam też widział miłość..bo nie rozumiem, nie łapię, jak w związku miłosnym nie można dojść do podstawowej kwestii, kiedy jeszcze można pt co robimy. 
ona mówi, że nie chce żyć. a on to przemilcza.udaje, że nie słyszy. nie chce widzieć, słyszeć.nic nie mówi i robi wszystko by podtrzymać ją przy życiu, którego ona nie chce. w dodatku to, że ona nie chce tak żyć, świadczy o jej wstydzie, o jej niemożności poradzenia sobie z tą sytuacją, kiedy jeszcze jest tylko w pół niepełnosprawna.i ciekawe czy ktoś widzi, jacy oni oboje są osamotnieni i bezradni w tym, co przeżywają? żadne z nich nie daje drugiemu otuchy, bliskości, zamykają się w sobie starając się być dla siebie super mega uprzejmi....nie ufając sobie nawzajem za grosz.
jeśli to jest miłość, to a'rebours. 
pokazana w braku komunikacji, w bliskości, która jednocześnie jest oddaleniem i samotnością i skazaniem na brak związku w związku.
dziękuję bardzo za taką miłość. nikomu nie życzę. szczególnie zakończenia, które jest bardzo dramatyczne i dość sensowne w kontekście, ale niepotrzebne tak. gdyż wynikające z nieświadomości i braku miłości wg mnie właśnie.
dziękuję i zapraszam do dyskusji. bo wnerwiona jestem tym tytułem wielce:-)
mimo, że film jest wybitny. uznaję. totalna wiwisekcja smutnej, choć pozornie uroczej i prawdziwej relacji.
w dodatku córka tej bardzo miłej i kulturalnej "kochającej się" przez całe życie pary jest tylko chodzącą egzemplifikacją porażki czy też hipokryzji takiej "miłości". zagubiona, nieszczęśliwa bez kontaktu z nikim, nawet ze sobą..

to jest film o nas. ale o nas nieumiejących kochać.  
i może to jest film ku przestrodze.
ale nie ku zachwytowi, który się dzieje, że to jest.. miłość.
to mnie najbardziej przeraża. nawet nie sam film, tylko jego odbiór dzięki tytułowi, który, jak widzę nadał ten najbardziej oczywisty i najbardziej mylny sens tej historii..




to jest oczywiście moje tylko zdanie. ale trzymam się go. mocno. bo inaczej to współczuję (nam?) wszystkim - biorącym poświęcenie, lęk i bezradność i przywiązanie za .. miłość... 

w dodatku, nie mogę się powstrzymać - "miłość", która prowadzi do okrucieństwa, zamiast do miłosiernego i wspólnie zaplanowanego odejścia.
no nie.

7 komentarzy:

  1. mhmhmh, Haneke <3 No więc ja jestem fanką, bo dla mnie taki właśnie jest człowiek, jak ten pokazany w jego filmach, ale jam jest mroczna kasandra, wiadomo :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak. można i tak podejść. ale wtedy żal, że tylko taki ma być.
      z tym, że pokazany jaki może być i jaki często jest - się zgadzam.

      Usuń
  2. No to rzuciłaś rękawicą z rozmachem ... szkoda, że nie mam nic do powiedzenia ... niestety nie widziałam;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam. Film zakończył się drastycznie. Myślę, że oboje kochali się i jest to widać. Z jednej strony nie chciał by szybko odeszła, obiecał jej, że nigdy jej nie odda do szpitala, chciał przedłużyć jej "roślinne" życie, z drugiej strony jego bezsilność doprowadziła do dramatu i właśnie tego nie mogę zrozumieć, że zabarykadował drzwi, dlaczego jej nie pochował... tego nie mogę zrozumieć... film daje wiele do myślenia. Jednak wiem, że miłość była między nimi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakieś tam uczucie było, nie przeczę, ale właśnie dlatego, czego Ty nie możesz zrozumieć, ja po prostu widzę inne rzeczy niż miłość.

      Usuń
  4. Ten film mnie prześladuje... To znaczy, co? Oglądać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie oglądałam. Żal, bo nie mam nic do powiedzenia w temacie. Jak to się stało, ze w ogóle o tym filmie nie słyszałam? :( Nadrobić należy wszelakie zaległości. Niech tylko kinomaniak ruszy.

    OdpowiedzUsuń